Artykuły dla Maj, 2010

Tajemnica przedmiotów – salon

Tajemnica przedmiotów w domu wobec wykorzystania ich w jego aranżacji

W naszym domu zawsze się coś dzieje. Nawet nie chodzi mi o ludzi i o swoisty nasz „dom wariatów” każdego ranka, gdy z Braciakiem przepychamy się, biegnąc do łazienki, bo oczywiście wszyscy chcą z niej korzystać przed samym wyjściem. Myślę o zmianach wewnętrzno-aranżacyjnych. Przypomina mi się przywiązanie mamy do mebli i przedmiotów, które w PRL-u tata pamiętnie i dzielnie wiózł w pociągu z Czechosłowacji. I nie dziwię się temu przywiązaniu, bo wiele wysiłku kosztowało ich zdobycie. Takie było życie za komuny. – zwykł mówić tata, a ja się z nim w stu procentach zgadzam, ilekroć czytam, jak wyglądało życie w tamtym czasie. Mam ochotę gryźć wówczas książkę. Nie żałuję jednak, że życie nie pozbawiło mnie czarno-białych fotografii z dzieciństwa, a przede wszystkim wspomnień trudnych czasów, bo urodziłam się pod koniec lat 80-tych. Meble, dywany, ubrania od cioci z Belgii przywiezione w tym czasie są bezcenne, dlatego mamie trudno się z nimi rozstać. Za wszelką cenę stara się je pozostawić, nie umie ich wyrzucić. Zawsze zastanawiał mnie ten fenomen chęci zatrzymania tych przedmiotów przez mamę, bo to naprawdę zastanawiające, gdyż życie za komuny nie było ławie, więc po jaką cholerę trzymać rzeczy z tego okresu. I może właśnie ta tajemnica ma sens.

W salonie

Każdą staroć można przestawić, przesunąć, przenieść do innego pokoju, oddać komuś w rodzinie, wszystko po to, by pozostawić choć część wspomnień przy sobie. Można jednak zmienić coś w tych przedmiotach, dlatego uwielbiam zmysł do zmian w mieszkaniu mojej kuzynki. Z białych drzwi zdrapie nagle farbę, kominek obłożony płytkami pomaluje nagle farbą, by powstały na nim takie mazy i efekta każdym razem jest powalający. Wchodzisz do jej salonu i niesamowicie odpoczywasz, choć mebli w nim niedużo. Sama stara drewniana, skrzypiąca podłoga nadaje całemu pomieszczeniu efektu wspomnień. Mama zawsze chce coś zrobić po swojemu. Ilekroć mam ochotę się sprzeciwić, w głowie brzmią mi słowa sister, która przypomina mi pewien wykład ks. Pawlukiewicza, w którym opowiada o historii kłótni między rodzicami i dziećmi o remont i podkreśla, że nawet, jeśli rodzice chcą zrobić sobie na balkonie łazienkę, to należy im na to pozwolić, bo to ich dom i to oni go „stawiali”, gdy będziesz mieć swój, będziesz robić w nim również wszystko, czego tylko zapragniesz. Więc myślę o tym i zdaję sobie sprawę, że to prawda i uśmiecham się jednocześnie, bo w opowieści ks. Pawlukiewicza również pojawia się balkon.

sobota, Maj 29th, 2010

Nowa aranżacja balkonu w starym domu

Od tynku do kostki

Na jakiś czas temat balkonu, po całej akcji z tynkiem, został zamknięty. No nie było jak, nie było pieniędzy, a poza tym wydawało nam się wszystkim, że mamę udało nam się ostatecznie przekonać. Przyszły czas na inne zmiany, tym razem wokół naszego domu. Otóż okazuje się, ze większość spraw w naszym otoczeniu musi dojrzewać albo, powinnam raczej powiedzieć, odczekać na realizację. Tak było z kostką. Tata kupił, bo w któreś wakacje więcej pracował na budowie, więcej też mieliśmy wtedy pieniędzy, a kostkę można było kupić okazyjnie tanio, więc tata kupił. Ale na jej położenie jakoś już czasu i pieniędzy nie wystarczyło, więc kostka stała i czekała na podwórku przykryta folią rok może dłużej. Zawsze śmieszą mnie powody do zmian w naszym domu, takie niestandardowe, niebanalne. Na położenie kostki pieniędzy zawsze brakowało, ale nagle szybko się znalazły, gdy mam stwierdziła, że kostka zagraża niebezpieczeństwu jej ukochanej wnuczki, bo tak ta kostka stała ciągle pochylona, w każdej chwili mogła upaść na wnusię biegającą po podwórku, choć owa wnusia przyjeżdżała tylko do baby w odwiedziny, bo z nią na stałe nie mieszkała.

Niezniszczalne marzenie nowej aranżacji

To tata zrobił kostkę, znaczy się w tym przypadku zamówił ekipę, bo sam nie miał tej wygładzarki do kostki. Nikt by znów nie przypuszczał, że przy takiej okazji zmian podwórkowych temat balkonu powróci, bo czemu nie. Bo ta pościel, mama wystawiała zawsze w oknie, no i ileż tak można. Co innego, gdyby tak na balkonie. Ach na balkon, by tak na balkon!? – powiedziałabym z sister. No ale tej pościeli ten balkon nadal nie był dany, bo znowu temat zmian wyśmialiśmy z sister i barciakiem. Zastanawia mnie ile razy jeszcze ów temat powróci na poważnie, bo ważności zyskuje w każdą sobotę, gdy pościel przychodzi wystawić na oknie, by ją wywietrzyć. I nikt z nas nie wie, przy okazji jakich zmian kolejnych, mama rzuci tak ważne dla nas hasło. A mama nie żartuje, bo większość remontów w naszym domu zawsze odbywa się prawie na jej życzenie. I dobrze, bo mama to przedsiębiorcza kobieta, o czym może świadczyć fakt niedorzecznego do spełnienia marzenia, które pewnie mama kiedyś wcieli w życie, tylko ciekawe przy jakiej okazji.

sobota, Maj 22nd, 2010

Balkon

O balkonie

Balkon by się przydał. I ten balkon nie daje mamie nadal spokoju. Minął rok, potem dwa lata, a może i więcej. Ja nadal słyszę, że balkon, by się przydał. Więc najpierw było to marzenie po prostu, Istniało zawieszone w przestrzeni, było i nie było. W rzeczywistość w zasadzie wcielić się nie dało, bo dom rodzice, jak zwykli mówić – „stawiali” na początku lat siedemdziesiątych. Więc dom nasz ma lat więcej niż ja i przeżył już nie jedno, a losy jego są niczym Rzymu, bo w ruinach prawie też żyliśmy, jak oglądam stare czarno-białe fotografie, na których widać walący się dom, ogromną betoniarę i Buldoga – naszego ówczesnego psiaka, który swoją drogą przeżył z naszym domem spory kawałek. Zatem balkonu nigdy od początku istnienia naszej szczukowskiej willi nie było, bo nikt go od początku razem z domem nie „postawił”. A po kilkunastu latach przyszły wiatry, które zabrały nam dach. Tragedia jakich mało, ale gdy się jakoś rodzice pozbierali, temat balkonu wrócił, a mama ożyła. Bo jak trzeba zrobić remont, to może tym razem się uda. Bo co to taką dziurkę w ścianie zrobić. – mówiła mama.

„Człowiek remont”

Tata, jako doświadczony „człowiek remont” od razu wiedział, że rzecz nie będzie to prosta, więc nadzwyczajnie w świecie odmówił, bo burzenie ściany wymaga więcej wysiłku i pochłania więcej czasu i kosztów, niż wybudowanie nowej. Więc my racjonalnie zrozumieliśmy uzasadnienie taty od razu, ale mama nie dawała za wygraną. Może jednak… – powtarzała. W końcu udało nam się przemówić jej do rozsądku i tak dach został odbudowany, a dom otynkowany. I skoro struktura na zewnętrzną część domu została położona, nikomu nawet do głowy nie przyszedłby już pomysł robienia balkonu, bo nie chodziłoby już o tylko burzenie tej ściany, a i kolejne nowe koszty związane z ponownym pokryciem zewnętrznej ściany domu. Ale nie naszej mamie. Temat balkonu zatem tkwił w powietrzu nadal. Sami byliśmy w szoku, jak bardzo nasza mama do niego przywykła. Co najciekawsze nigdy się nie znudził. Zawsze wydawało mi się, że marzenia w sytuacji swojej absurdalnej niewykonalności w końcu sięgają swojej racjonalności, a więc kończą się, znikają, bo nie mają racji bytu, ale nie marzenia naszej mamy.

środa, Maj 19th, 2010

Zmiany nie tylko wewnątrz domu, ale i na zewnątrz

Zmiany nie tylko wewnątrz domu

Wybór łatwy, zwłaszcza, że zawsze stoi przed nami wiele możliwości. Nigdy nie mamy do czynienia z jednym tylko człowiekiem, z jedną tylko książką czy filmem. Dokonujemy wyborów w każdej sferze naszego życia, choć często jesteśmy tego nieświadomi. Tak dzieje się na przykład w przypadku znajomości tych ważniejszych. Przyjaciół zazwyczaj poznajemy i musimy się do nich w jakiś sposób przekonać, bo przyjaźń sprawdza się przecież w najtrudniejszych momentach, gdy okazuje się, czy możemy liczyć n na osobie, która jest przy nas. Inaczej dzieje się z tą jedną osobą, z którą przychodzi dzielić nam tworzyć rodzinę, a i a takim przypadku nie ma sztywnej zasadny, bo przysłowiowego księcia lub księżniczkę możemy spotkać nagle, może okazać się również, że zakochujemy się w osobach, które dobrze znamy i po dłuższym czasie zdajemy sobie z tego sprawę. Życie jest nieprzewidywalne, ale i sami jesteśmy nieprzewidywalni. Ile sytuacji stwarzamy sami, tych lepszych i tych gorszych. Za niepowodzenia obwiniamy często innych, choć twórcami większości problemów jesteśmy także my.

Rewolucja przyziemna, bo mieszkaniowa

Każdy lubi też zmiany. Oczywiście wymieniamy partnerów, przyjaciół, którzy nas zawodzą, ale częściej wymieniamy przedmioty w naszych domach lub same domy. Zmiany są dobre na chandrę, ale czasem i konieczne, gdy tynk sufitu sypie się nam na głowę albo, gdy karton, w którym zwykliśmy nocować na dworcu przecieka. I to są problemy, kiedy nie masz, gdzie mieszkać, a co najważniejsze, za co mieszkać. Zatem zasadą numer jeden przy jakichkolwiek remontach lub zmianach w pomieszczeniach w naszych domach powinien być budżet. Nasze przypominają mi się rodzice i ten ich ciągły zapał, by coś zmienić, choć ledwo wystarcza, by wiązać koniec z końcem. Uśmiecham się do siebie, ilekroć przypominam sobie minę mamy i tę tęsknotę za niespełnionym domowym marzeniem, którym był zawsze balkon. Bo na balkonie można posiedzieć, wypić kawkę, pogadać, poopalać się, ale rzeczą najważniejszą nie była żadna z wymienionych. O dziwo mama przykłada wagę do rzeczy równie przyziemnej – pościeli, która może spokojnie na tym balkonie poleżeć.

niedziela, Maj 9th, 2010

Różne style aranżacji wnętrz

Funkcjonalnie

Jak powszechnie wiadomo nie można mieć wszystkiego. Zawsze trzeba ponieść jakiś koszt. Tak samo jest w przypadku aranżacji wnętrz. Jeżeli chcemy mieć funkcjonalne mieszkanie, to musimy niestety w pewnej mierze zrezygnować ze stylu. Oczywiście nie oznacza to jego całkowitego braku, ale pewne ułatwienia w funkcjonowaniu mieszkania mogą uniemożliwić wprowadzenie części designerskich rozwiązań. Funkcjonalność zwykle bierze górę nad stylem, kiedy w rodzinie są małe dzieci. Wtedy najważniejsze jest ich bezpieczeństwo i to ono bierze górę. Stąd wybór na przykład solidnych mebli, bez szklanych czy kanciastych metalowych elementów. Wówczas przydaje się też dodatkowe wyposażenie, takie jak na przykład barierki, dywany, miękkie pufy i większe zabawki typu huśtawka pokojowa. Dodatkowo to też spore ograniczenie w wyborze, bo nawet jeśli byśmy bardzo chcieli wejść w posiadanie jasnej, skórzanej kanapy, wiadomo, że na tym etapie nie jest to dobry pomysł, bo długo się nią nie nacieszymy. Lepiej więc poczekać, aż maluch podrośnie, wtedy unikniemy frustracji i niepotrzebnych wydatków.

Stylowo

Sytuacje, gdy możemy sobie pozowali na stylową aranżację własnego wnętrza nie są zbyt częste. Gdy mieszkamy z rodzicami, to oni decydują, w mieszkaniu studenckim raczej szkoda inwestować. Jak mamy dzieci raczej postawimy na funkcjonalność. Zatem na styl i awangardę w mieszkaniu, częściowo kosztem jego funkcjonalności możemy sobie pozwolić kiedy wprowadzamy się do pierwszego mieszkania lub gdy dzieci są już zupełnie duże. Wtedy jest najlepszy czas na wykazanie się oryginalnością i zaprezentowanie własnego stylu. Wówczas można sobie pozwolić na droższą farbę czy tapetę, bez groźby, że szybko ulegnie zniszczeniu. Dozwolone są też każde meble, bez względu na materiał, z którego są zrobione. Możemy kupić wymarzony biały zestaw wypoczynkowy i jasną skórkę przed kominek. Właściwie ze swoim mieszkaniem można wtedy robić, co się chce, jedyną granicą jest własna wyobraźnia, no i oczywiście środki. Ważne jednak, by w designerskim szale twórczym nie zapomnieć, że dom ma nam służyć przede wszystkim do mieszkania i być wygodny.

poniedziałek, Maj 3rd, 2010