Artykuły 'balkony' w Kategorii

Przydatne wskazówki

Każdemu, kto decyduje się na urządzanie mieszkania czy domu według własnego pomysłu potrzebne będą wskazówki, dzięki którym zdoła uniknąć wpadek i błędów. Po pierwsze, powinno się pamiętać o tym, by dokładnie wymierzyć pomieszczenia przy kupnie czy zamawianiu mebli. Bardzo często okazuje się bowiem, iż później są problemy, z którymi trudno jest sobie poradzić. Jeśli zamawiamy meble pod wymiar z pewnością każda przestrzeń zostanie dobrze zagospodarowana pod warunkiem, że należycie wymierzymy pomieszczenie. Powinniśmy również pamiętać o tym, by nie zastawiać okien, są one bowiem źródłem cennego światła. Jeśli nawet niewielki fragment mebli będzie zachodził na okno to może okazać się, iż efekt jaki osiągniemy nie będzie zbyt korzystny. Bardzo dobrym pomysłem jest eksponowanie okien, wieszanie w nich zwiewnych, przezroczystych firanek, dzięki którym możliwe jest wpuszczenie do wnętrza jak największej ilości światła. Poza tym konieczne jest również pamiętanie o tym, że nie wolno zastawiać kaloryfera. Jeśli to zrobimy ciepło nie będzie bowiem równomiernie rozchodziło się po całym pomieszczeniu, co ma negatywny rezultat zwłaszcza w czasie zimy i jesieni. Wtedy to ciepło nie rozchodzi się po całym pomieszczeniu i mimo tego, że rozkręcimy grzejnik wcale nie będzie tak gorąco jak można by się tego spodziewać. Nie zastawiajmy również wszystkich kontaktów różnymi meblami, a jeśli już mamy zamiar to uczynić przed rozstawieniem ekwipunku pamiętajmy o zamontowaniu koniecznych przedłużaczy. W przeciwnym razie nagle może okazać się, że nie będziemy mieli gdzie podłączyć telewizora, lampki czy chociażby ładowarki do telefonu. Poza tym warto również pomyśleć o tym, by pomieszczenia były wielofunkcyjne, zwłaszcza jeśli mieszkanie jest małe. W tym celu warto pomyśleć o zakupie parawanów czy wysokich półek, dzięki którym przedzielimy pomieszczenie. Wskutek tego w jednym pokoju możemy wydzielić na przykład sekcję odpoczynku z wygodnym łóżkiem oraz sekcję rozrywki z komputerem czy telewizorem.

środa, Październik 26th, 2011

Inspiracje, zabawa stylem

Inspiracji dla aranżacji naszego wnętrza możemy szukać dosłownie wszędzie. Zacząć można od przeglądania czasopism branżowych. Potem można bacznie się przyglądać mieszkaniom rodziny i znajomych. Dobrze też pojawić się na targach wnętrzarskich. To jednak są dość oczywiste inspiracje, takie, które nawet wprost można przenieść. Wyzwaniem jest jednak szukanie bardziej ambitnych źródeł. Jeśli tak spojrzymy na sprawę, to wszystko, co oglądamy możemy traktować jak inspirację. Na przykład wzór na sukience koleżanki z powodzeniem możemy rozpatrywać w kontekście przeniesienia go na sufit naszej sypialni. Z kolei przypadkowo zobaczony mebel możemy uznać za idealny do naszego domu. Bez względu na to skąd tak naprawdę czerpiemy inspirację, tak naprawdę chodzi o to, by osiągnąć jakiś niesamowity efekt stylizacyjny. Jeśli to nam się uda, to nie będzie to istotne czy pomysł przynieśliśmy z bazaru czy może z urzędu pocztowego. Gdy faktycznie tego typu miejsce, to prawdziwi architekci wnętrz mogą nam pozazdrościć.

Na niezobowiązującą zabawę stylem możemy sobie pozwolić w dwóch przypadkach. Pierwszy to ten, gdy świetnie się na tym znamy i nie ma ryzyka, że przesadzimy i nasze mieszkanie przestanie być przyjaznym wnętrzem. Natomiast drugi ma miejsce wtedy, gdy tak naprawdę nie mamy wiele do zepsucia. Taka sytuacja najczęściej mam miejsce, gdy wynajmujemy mieszkanie i trzeba je po prostu doprowadzić do satysfakcjonującego stanu. Ewentualnie, gdy w dłuższej perspektywie mamy remont i będzie okazja potencjalne aranżacyjne błędy skorygować. Aby bawić się stylem trzeba jakiś konkretny wybrać. Kiedy już się zdecydujemy, musimy sprawdzić, co konkretnie z tego stylu moglibyśmy wprowadzić do naszego wnętrze. Być może okaże się, że możliwości jest dużo. Wówczas trzeba uważać, by nie przesadzić. Najlepiej wszystkie swoje aranżacyjne pomysły rozrysować sobie na papierze. Potem trzeba wybrać ten, który jest dla nas najlepszy. Następnie, o ile tylko uznamy, że jesteśmy pewni, że właśnie o to nam chodził, możemy zacząć wprowadzać go w życie.

wtorek, Lipiec 20th, 2010

Nowa aranżacja balkonu w starym domu

Od tynku do kostki

Na jakiś czas temat balkonu, po całej akcji z tynkiem, został zamknięty. No nie było jak, nie było pieniędzy, a poza tym wydawało nam się wszystkim, że mamę udało nam się ostatecznie przekonać. Przyszły czas na inne zmiany, tym razem wokół naszego domu. Otóż okazuje się, ze większość spraw w naszym otoczeniu musi dojrzewać albo, powinnam raczej powiedzieć, odczekać na realizację. Tak było z kostką. Tata kupił, bo w któreś wakacje więcej pracował na budowie, więcej też mieliśmy wtedy pieniędzy, a kostkę można było kupić okazyjnie tanio, więc tata kupił. Ale na jej położenie jakoś już czasu i pieniędzy nie wystarczyło, więc kostka stała i czekała na podwórku przykryta folią rok może dłużej. Zawsze śmieszą mnie powody do zmian w naszym domu, takie niestandardowe, niebanalne. Na położenie kostki pieniędzy zawsze brakowało, ale nagle szybko się znalazły, gdy mam stwierdziła, że kostka zagraża niebezpieczeństwu jej ukochanej wnuczki, bo tak ta kostka stała ciągle pochylona, w każdej chwili mogła upaść na wnusię biegającą po podwórku, choć owa wnusia przyjeżdżała tylko do baby w odwiedziny, bo z nią na stałe nie mieszkała.

Niezniszczalne marzenie nowej aranżacji

To tata zrobił kostkę, znaczy się w tym przypadku zamówił ekipę, bo sam nie miał tej wygładzarki do kostki. Nikt by znów nie przypuszczał, że przy takiej okazji zmian podwórkowych temat balkonu powróci, bo czemu nie. Bo ta pościel, mama wystawiała zawsze w oknie, no i ileż tak można. Co innego, gdyby tak na balkonie. Ach na balkon, by tak na balkon!? – powiedziałabym z sister. No ale tej pościeli ten balkon nadal nie był dany, bo znowu temat zmian wyśmialiśmy z sister i barciakiem. Zastanawia mnie ile razy jeszcze ów temat powróci na poważnie, bo ważności zyskuje w każdą sobotę, gdy pościel przychodzi wystawić na oknie, by ją wywietrzyć. I nikt z nas nie wie, przy okazji jakich zmian kolejnych, mama rzuci tak ważne dla nas hasło. A mama nie żartuje, bo większość remontów w naszym domu zawsze odbywa się prawie na jej życzenie. I dobrze, bo mama to przedsiębiorcza kobieta, o czym może świadczyć fakt niedorzecznego do spełnienia marzenia, które pewnie mama kiedyś wcieli w życie, tylko ciekawe przy jakiej okazji.

sobota, Maj 22nd, 2010

Balkon

O balkonie

Balkon by się przydał. I ten balkon nie daje mamie nadal spokoju. Minął rok, potem dwa lata, a może i więcej. Ja nadal słyszę, że balkon, by się przydał. Więc najpierw było to marzenie po prostu, Istniało zawieszone w przestrzeni, było i nie było. W rzeczywistość w zasadzie wcielić się nie dało, bo dom rodzice, jak zwykli mówić – „stawiali” na początku lat siedemdziesiątych. Więc dom nasz ma lat więcej niż ja i przeżył już nie jedno, a losy jego są niczym Rzymu, bo w ruinach prawie też żyliśmy, jak oglądam stare czarno-białe fotografie, na których widać walący się dom, ogromną betoniarę i Buldoga – naszego ówczesnego psiaka, który swoją drogą przeżył z naszym domem spory kawałek. Zatem balkonu nigdy od początku istnienia naszej szczukowskiej willi nie było, bo nikt go od początku razem z domem nie „postawił”. A po kilkunastu latach przyszły wiatry, które zabrały nam dach. Tragedia jakich mało, ale gdy się jakoś rodzice pozbierali, temat balkonu wrócił, a mama ożyła. Bo jak trzeba zrobić remont, to może tym razem się uda. Bo co to taką dziurkę w ścianie zrobić. – mówiła mama.

„Człowiek remont”

Tata, jako doświadczony „człowiek remont” od razu wiedział, że rzecz nie będzie to prosta, więc nadzwyczajnie w świecie odmówił, bo burzenie ściany wymaga więcej wysiłku i pochłania więcej czasu i kosztów, niż wybudowanie nowej. Więc my racjonalnie zrozumieliśmy uzasadnienie taty od razu, ale mama nie dawała za wygraną. Może jednak… – powtarzała. W końcu udało nam się przemówić jej do rozsądku i tak dach został odbudowany, a dom otynkowany. I skoro struktura na zewnętrzną część domu została położona, nikomu nawet do głowy nie przyszedłby już pomysł robienia balkonu, bo nie chodziłoby już o tylko burzenie tej ściany, a i kolejne nowe koszty związane z ponownym pokryciem zewnętrznej ściany domu. Ale nie naszej mamie. Temat balkonu zatem tkwił w powietrzu nadal. Sami byliśmy w szoku, jak bardzo nasza mama do niego przywykła. Co najciekawsze nigdy się nie znudził. Zawsze wydawało mi się, że marzenia w sytuacji swojej absurdalnej niewykonalności w końcu sięgają swojej racjonalności, a więc kończą się, znikają, bo nie mają racji bytu, ale nie marzenia naszej mamy.

środa, Maj 19th, 2010